Tokarczuk korzysta z AI. Co dzieje się z myślą pisarza, gdy rozwija ją maszyna?
Artykuł ten dotyczy nie samej technologii AI, ale wpływu zewnętrznych systemów językowych na kształtowanie myśli twórczej. Przypadek Pani Olgi Tokarczuk, która korzysta z AI otwiera pytanie o granice rozwijania intuicji poza kontrolą autora.
Spis treści:
- Wstęp
- Tokarczuk jako punkt wejścia do zmiany modelu autorstwa
- Pułapka rozwijania myśli
- Zmiana języka, która nie jest neutralna
- Kiedy myśl zaczyna zmieniać kierunek
- Rozszerzenie myśli przez AI
- Czy rozwijanie myśli zmienia granice autorstwa?
- Literatura między przeżyciem a optymalizacją
- Pętla kulturowa
- Co dzieje się z człowiekiem, który nie zostaje sam ze swoją myślą?
W tekście tym analizuje przesunięcie w sposobie powstawania myśli twórczej. Perspektywa łączy trzy poziomy: psychologię procesu pisania, język jako narzędzie formowania znaczeń oraz ramy prawne autorstwa w kontekście programów AI.
W dyskusji o wpływie systemów, które generują treści na język i twórczość uważam, że warto wrócić do analizy tego, jak AI zmienia produkcję treści w przestrzeni cyfrowej i prowadzi do ich stopniowego ujednolicenia.
Jedno z ważniejszych pytań, które warto sobie zadać to … Czy korzystamy z AI dlatego, że przyspiesza nam pracę, czy dlatego, że coraz trudniej znosimy niepewność, która towarzyszy samodzielnemu myśleniu?
1. „Kochana, jak mogłybyśmy to rozwinąć?”
Inspiracją do napisania tego artykułu jest jedno wypowiedziane zdanie, które zmienia ciężar całej dyskusji, wokół współczesnej literatury. Wypowiedź Pani Olgi Tokarczuk, w której zwraca się do „sztucznej inteligencji” jak do partnerki twórczego procesu, wywołała dyskusję, która wykroczyła daleko poza samą technologię. Fakt, że Pani Olga Tokarczuk korzysta z AI do rozwijania narracji i pracy nad własnymi pomysłami, uruchamia pytania o granice autorstwa oraz miejsce programów AI w procesie twórczym.
„Kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć?” – w tym jednym sformułowaniu nie chodzi o żart ani styl komunikacji. Chodzi o przesunięcie AI z technicznego narzędzia do partnera procesu rozwijania myśli. Z perspektywy psychoanalitycznej jest to dość ciekawy moment. Proces twórczy przez lata był rozumiany jako zdolność autora do pozostawania z własną niepewnością, brakiem odpowiedzi i wewnętrznym napięciem. Myśl nie pojawiała się natychmiast. Musiała zostać przeżyta, przetworzona i symbolicznie opracowana.
Wypowiedź o wspólnym rozwijaniu myśli z AI otwiera pytanie o to, kto tę pracę psychiczną wykonuje. Czy autor nadal samodzielnie przechodzi przez proces dojrzewania znaczeń, czy część tej funkcji zostaje delegowana na zewnętrzny system językowy? Problem nie dotyczy więc wyłącznie technologii. Dotyczy relacji człowieka z własnym procesem myślenia. Podobny mechanizm można dostrzec w szerszym wymiarze psychologicznym, gdzie cyfrowe środowisko wpływa nie tylko na sposób komunikacji, ale również na sposób przetwarzania doświadczenia i emocji.
2. Tokarczuk jako punkt wejścia do zmiany modelu autorstwa
W tym fragmencie noblistka nie jest analizowana jako postać literacka, ale jako przykład zmiany sposobu mówienia o procesie twórczym. Jeszcze kilka lat temu Pani Olga była kojarzona z wyraźnym podkreślaniem elitarnego wymiaru literatury. Z perspektywy debaty publicznej Pani Tokarczuk korzysta z AI, a to zmienia sposób interpretacji jej podejścia do procesu pisania. W 2022 roku jej wypowiedź o tym, że „literatura nie jest dla idiotów”, została odebrana jako manifest wysokich wymagań wobec czytelnika i samego procesu odbioru tekstu, a to wzmacniało przekonanie o hierarchicznym modelu odbioru literatury. Co ciekawe, Pani Tokarczuk z wykształcenia jest psychologiem nurtu jungowskiego, który zajmuje się m.in. analizą archetypów i narracji psychicznych.
Pani Tokarczuk korzysta z AI, co w tym kontekście wprowadza napięcie między tradycyjnym modelem autorstwa a współczesnym pisaniem wspomaganym przez systemy językowe. Jej aktualne deklaracje o korzystaniu ze „sztucznej inteligencji” jako partnera do rozwijania myśli tworzą napięcie, które natychmiast zostało podchwycone przez debatę publiczną. Nie chodzi jednak o sprzeczność wizerunkową. Chodzi o zmianę modelu pracy twórczej. Gdy myśl zaczyna być „rozwijana” przez system statystyczny, zmienia się nie tylko sam proces pisania, ale również sposób, w jaki postrzegamy i opisujemy otaczający nas świat.
To właśnie w tym kontekście informacja, że Pani Tokarczuk korzysta z AI, przestaje być anegdotą, a staje się symptomem szerszej zmiany, w której systemy generujące treść zaczynają uczestniczyć w kształtowaniu samego procesu rozwijania literackiej intuicji.
3. Pułapka rozwijania myśli
Najbardziej niedostrzegalny moment w pracy z AI nie zaczyna się wtedy, kiedy generowany jest tekst. Zaczyna się dużo wcześniej. W chwili, w której autor prosi maszynę … „rozwiń to”. Ten moment można precyzyjnie opisać jako mikrodecyzję poznawczą. Czyli minimalny akt sterowania myśleniem, w którym autor przekazuje rozwinięcie intuicji z poziomu wewnętrznej elaboracji do zewnętrznego programu AI. Fakt, że Pani Tokarczuk korzysta z AI w procesie pracy twórczej, pokazuje, że nie jest to już wyłącznie kwestia narzędzia, ale sposobu organizacji momentów decyzyjnych w samym akcie myślenia.
Większość internetowych komentatorów nie dostrzega, że Pani Tokarczuk korzysta z AI w sposób, który ujawnia mechanizm delegowania procesu rozwijania intuicji na zewnętrzny system. AI nie tworzy sensu w sposób intencjonalny. Zamiast tego operuje na jego statystycznych reprezentacjach, które w praktyce często prowadzą do uśrednienia znaczeń. I właśnie w tym miejscu pojawia się subtelne przesunięcie. Autor, który miał pierwotnie jasną intencję, zaczyna otrzymywać wersje tej intencji, które są przefiltrowane przez statystyczną poprawność, przez tysiące podobnych narracji oraz przez język, który już wcześniej gdzieś „brzmiał dobrze”. W efekcie myśl przestaje się rozwijać w głąb. Zaczyna rozwijać się na boki. Oznacza to przejście od pogłębiania jednego wątku do multiplikacji jego wariantów.
W tym sensie problem nie polega na błędzie w generowaniu treści, ale na zmianie sposobu ich organizacji – od struktury pogłębionej do struktury wariantowej.
Rozwijanie w głąb polega na utrzymaniu jednej linii napięcia poznawczego, podczas gdy rozwijanie na boki generuje wiele równoległych wariantów znaczeń. Każda taka zmiana kierunku wynika z powtarzalnych momentów, w których użytkownik wybiera generowanie wariantów zamiast kontynuowania jednej linii myślenia.
W psychoanalizie zdolność do pozostawania przy niepewności nie jest traktowana jako przeszkoda, ale jako warunek powstawania nowych znaczeń. Myśl dojrzewa właśnie wtedy, kiedy człowiek nie dysponuje jeszcze gotową odpowiedzią. Musi wytrzymać frustrację, chwilowy brak sensu i napięcie, które wynika z niewiedzy.
AI działa odwrotnie. Programy są zaprojektowane po to, aby możliwie szybko wypełniać luki znaczeniowe, jednocześnie oferując odpowiedzi, skojarzenia i rozwinięcia niemal natychmiast. W efekcie pojawia się pytanie, czy łatwość generowania treści nie skraca czasu potrzebnego do psychicznego opracowania własnej intuicji. A co jeżeli najcenniejsza część procesu twórczego nie znajduje się w natychmiastowej odpowiedzi, ale właśnie w okresie oczekiwania na nią?
Ten mechanizm utraty „tarcia poznawczego” można również rozpatrywać jako zmianę w sposobie psychicznego opracowywania doświadczeń. The Atlantic, wskazuje, że modele językowe eliminują momenty zawahania, które w klasycznych teoriach kreatywności stanowią warunek powstawania oryginalnych znaczeń.
Można interpretować to jako przejmowanie części funkcji związanych z opracowywaniem niepewności, generowaniem skojarzeń oraz wstępnym porządkowaniem znaczeń, które wcześniej pozostawały po stronie autora.
4. Zmiana języka, która nie jest neutralna
W obserwacji kilkunastu przypadków osób, które regularnie korzystają przy tworzeniu treści z CzatGPT widoczna jest powtarzalna tendencja. We wcześniejszych wypowiedziach na profilach społecznościowych widać było większą nieregularność językową, bardziej osobisty rytm zdań, a czasem nawet pewną nieporadność, która stanowi nośnik indywidualnego stylu.
Zjawisko to zostało już wcześniej opisane w kontekście marketingu cyfrowego, gdzie obserwuje się przesunięcie od indywidualnego stylu do powtarzalnych, algorytmicznie „bezpiecznych” form wypowiedzi.
W obserwowanych przypadkach język staje się bardziej płynny i przewidywalny, ale chaotyczny. Jest to typowe dla „nieobrobionego” tekstu z AI. Jednocześnie zanika indywidualne napięcie stylistyczne, które wcześniej nadawało odpowiedni charakter wypowiedziom. Ciekawe jest to, że te same osoby bardzo często świadomie ostrzegają innych przed halucynacjami związanymi z AI, a także błędnymi interpretacjami badań czy uproszczeniami, a jednocześnie same zaczynają powielać język, który te uproszczenia produkuje.
Nie jest to wyłącznie zmiana stylistyczna, ale przesunięcie w kierunku większej przewidywalności językowej. W tle może działać mechanizm poznawczej habituacji, w którym użytkownik przyzwyczaja się do gotowych struktur językowych i przestaje zauważać ich źródło. Jednocześnie uruchamia się efekt ślepoty metapoznawczej, który polega na tym, że łatwiej jest analizować zjawisko u innych niż rozpoznać jego obecność we własnym języku.
Granica między analizą a powielaniem zaczyna się zacierać, ale pozostaje dla nich niewidoczna, ponieważ mechanizm, który opisują na poziomie teorii, działa równolegle w ich własnym języku.
5. Kiedy myśl zaczyna zmieniać kierunek
Jedno z najbardziej interesujących pytań jakie warto sobie zdać nie dotyczy jednak samego języka, ale psychologii procesu twórczego. Przez stulecia rozwijanie myśli wymagało czasu, a także zgody na frustrację i samotność. Autor musiał pozostawać ze swoją intuicją wystarczająco długo po to, aby sama znalazła odpowiednią formę.
AI radykalnie zmienia ten warunek.
Po raz pierwszy w historii twórca może niemal natychmiast otrzymać rozwinięcie każdej idei. Pytanie nie brzmi więc czy to przyspiesza pisanie? Pytanie brzmi co dzieje się z myślą, która nie musi już dojrzewać w ciszy? Czy przyspieszenie procesu twórczego zawsze oznacza jego pogłębienie?
Podobne obserwacje pojawiają się w analizach współczesnych praktyk pisarskich, gdzie zwraca się uwagę, że algorytmiczne podpowiedzi nie tylko rozszerzają myśl, ale stopniowo reorganizują jej trajektorię. To przesunięcie nie jest gwałtowne – raczej kumulacyjne, przez co jest trudne do uchwycenia zwłaszcza w trakcie procesu twórczego.
Ten proces można nazwać „algorytmicznym dryfem”. Algorytmiczny dryf nie oznacza utraty kontroli, ale stopniowe przesuwanie trajektorii myśli pod wpływem kumulacji mikrodecyzji poznawczych.
Z psychoanalitycznego punktu widzenia nie chodzi wyłącznie o zmianę treści. Chodzi o zmianę miejsca, z którego pochodzi myśl. Człowiek od zawsze rozwijał własne idee w dialogu z innymi ludźmi, kulturą i językiem. Jednak w przypadku AI pojawia się całkiem nowa sytuacja. W tym przypadku „rozmówca” nie posiada własnego doświadczenia, emocji ani odpowiedzialności za znaczenie, które proponuje.
Powstaje więc pytanie, czy autor rozpoznaje różnicę pomiędzy własnym skojarzeniem a skojarzeniem podsuniętym przez model. W praktyce granica ta może stawać się coraz mniej wyraźna. Im częściej korzystamy z gotowych rozwinięć, tym trudniej zauważyć moment, w którym przestajemy podążać za własną intuicją, a zaczynamy poruszać się po mapie możliwości wygenerowanej przez system.
Oznacza to stopniowe przesuwanie środka ciężkości procesu twórczego. Autor nadal pozostaje autorem, ale coraz częściej rozwija myśl w przestrzeni wyznaczonej przez statystyczne prawdopodobieństwo języka. Współczesny przypadek, w którym Pani Tokarczuk korzysta z AI, sprawia, że jej proces twórczy może być analizowany również przez pryzmat tego subtelnego, algorytmicznego wpływu na kierunek ludzkiego myślenia.
Dryf jest trudny do zauważenia właśnie dlatego, że nie ma charakteru gwałtownej zmiany. Przypomina raczej powolne przesuwanie kursu statku, które z bliska wydaje się nieistotne. Jednak po dłuższym czasie prowadzi do zupełnie innego miejsca. I wtedy kluczowe staje się pytanie, czy korzystając z AI, użytkownik pozostaje świadomy momentu, w którym jego myśl zaczyna być współtworzona przez system. Zmiana ta ma charakter nieświadomy i wielowarstwowy.
6. Rozszerzenie myśli przez AI
Aby zobrazować, jak głęboko ten dryf ingeruje w tkankę literacką, wystarczy przeprowadzić prosty eksperyment z popularnym modelem językowym np. ChatGPT. Załóżmy, że chcemy opisać serce. Pierwotnie intuicja autora może dotyczyć emocji, pamięci, a także moralności i wewnętrznego doświadczenia. Kiedy ta sama myśl trafia do programu AI z poleceniem „rozwiń to”, pojawiają się metafory, odniesienia kulturowe i dodatkowe interpretacje, które są poprawne, ale niekoniecznie należą do pierwotnego zamysłu autora.
Możemy powiedzieć, że w rozmowie z drugim człowiekiem dzieje się coś podobnego. Myśl krąży wokół wspólnego doświadczenia. Jednak „sztuczna inteligencja” działa inaczej. Rozszerza myśl poza doświadczenie autora. I właśnie tutaj pojawia się paradoks. Wydaje się, że myśl zostaje pogłębiona, podczas gdy w rzeczywistości często zostaje rozproszona. To, że Pani Tokarczuk korzysta z AI pokazuje, że granica między inspiracją a współtworzeniem staje się coraz bardziej nieostra.
Aby zilustrować ten mechanizm, przeprowadziłam prosty eksperyment językowy z wykorzystaniem modelu AI … „Kochanie jak możemy rozwinąć tę myśl – serce w którym zapisują się emocje, etyka, moralność, każde uderzenie wywołuje energię która jest pełna miłości.” Otrzymałam odpowiedź:
Kierunek poetycki, duchowy i psychologiczny
„Serce, w którym zapisują się emocje, etyka i moralność, staje się mapą wszystkiego, kim naprawdę jesteśmy.”, „Serce, w którym zapisują się emocje, pamięta nie tylko miłość, ale też sposób, w jaki traktowaliśmy innych.”
Kierunek literacki
„Serce jest miejscem, w którym zapisują się emocje, moralność i pamięć o każdym dobru. Każde jego uderzenie wysyła w świat energię – niewidzialną, ale zdolną ogrzać drugiego człowieka.”
Kierunek symboliczny
„Serce przypomina księgę pisaną emocjami. Każde uderzenie dopisuje kolejne zdanie o tym, kim jesteśmy dla innych.”
Kierunek refleksyjny i spokojny
„To, co nosimy w sercu, z czasem staje się energią naszych słów, czynów i obecności. Dlatego serce pełne miłości potrafi zmieniać świat nawet w ciszy.”
Sam moment przejścia od własnej intuicji do prośby o rozwinięcie stanowi mikrodecyzję poznawczą, która determinuje nie tylko formę odpowiedzi, ale również kierunek dalszego rozumowania. Nie jest to dowód empiryczny, ale ilustracja mechanizmu generowania rozwinięć semantycznych.
Istotne nie jest to, czy rozwinięcia są lepsze albo gorsze od pierwotnej myśli. Istotne jest to, że model natychmiast proponuje kilka gotowych ścieżek interpretacyjnych. Tutaj nie rozwijamy już jednej intuicji, ale wybieramy pomiędzy wariantami, które zostały zaproponowane przez system. Czy w takim przypadku rozwijamy jeszcze własną intuicję, czy jedynie wybieramy spośród „intuicji” zaproponowanych przez system?
Powstają dalsze pytania … Czy to jest twórczy wkład? W tym przypadku bardzo możliwe, że tak, ponieważ AI nie tylko poprawia styl, ale generuje obrazy, metafory, znaczenia, narrację emocjonalną. Czy to automatycznie daje współautorstwo książki? Niestety nie zawsze. Jeżeli autor stworzył główną ideę, tematykę, a także nadał kierunek filozoficzny, sens przekazu, a AI tworzy rozwinięcia literackie, to jest to moment w którym znajdujemy się w szarej strefie, ponieważ w praktyce można to interpretować jako współautorstwo, ale także jako ghostwriting, czy redakcję kreatywną, albo jako opracowanie cudzej myśli.
W takim razie czy wkład AI jest na tyle samodzielny i istotny, że współtworzy indywidualny charakter dzieła? I przy takich przykładach odpowiedź może w określonych warunkach prowadzić do sporów interpretacyjnych. Zwłaszcza jeżeli takie rozwinięcia pojawiają się regularnie, budują klimat całej książki, stanowią większość warstwy literackiej i bez nich tekst miałby zupełnie inny charakter.
Natomiast sam początkowy koncept „serce zapisuje emocje, moralność i energię miłości” jest raczej ideą filozoficzną, a idee same w sobie zwykle nie są chronione prawem autorskim. Chroniony zaczyna być sposób rozwinięcia tej idei.
7. Czy rozwijanie myśli zmienia granice autorstwa?
Pytanie o AI w literaturze bardzo szybko prowadzi do prawa autorskiego. Nie dlatego, że modele językowe są autorami książek, ale dlatego, że coraz częściej uczestniczą w procesach, które jeszcze niedawno uznawaliśmy za takie, które należą do człowieka. Dotyczy to szczególnie momentu rozwijania intuicji, budowania metafor, konstruowania narracji czy poszukiwania nowych znaczeń.
W klasycznym modelu autorstwa twórca przechodził przez te etapy samodzielnie albo w dialogu z innymi ludźmi. Dzisiaj część tego procesu odbywa się w interakcji z asystentem AI. Nie oznacza to automatycznie utraty autorstwa. Powstaje jednak pytanie, czy zmienia się charakter twórczego wkładu autora.
Problem pojawia się także gdzie indziej. Coraz trudniej jednoznacznie określić, gdzie przebiega granica pomiędzy samodzielnym rozwijaniem myśli a rozwijaniem jej przy pomocy systemu, który aktywnie generuje metafory, propozycje interpretacyjne i gotowe struktury językowe.
Warto zauważyć, że prawo autorskie chroni sposób wyrażenia idei, a nie samą ideę. Jeżeli więc autor przychodzi z własnym tematem, własną wizją i własnym doświadczeniem, ale rozwinięcie tej intuicji powstaje częściowo dzięki podpowiedziom modelu językowego, pojawia się pytanie o status takiego wkładu. Nie jest to jeszcze problem współautorstwa w sensie prawnym. Jest to jednak problem współudziału w procesie formowania ostatecznej formy tekstu. Wiemy już, że Pani Tokarczuk korzysta z AI, a to sprawia, że jej twórczość można analizować nie tylko jako efekt indywidualnej pracy literackiej, ale także jako rezultat współdziałania z systemem, który uczestniczy w kształtowaniu narracyjnych możliwości tekstu.
Jednocześnie coraz częściej podkreśla się, że problem nie dotyczy samego statusu prawnego, ale przesunięcia funkcji twórczych między człowiekiem a robotem. W praktyce oznacza to, że autor może dostarczać jedynie koncept, podczas gdy znacząca część formy tekstu powstaje w generowanej przestrzeni, a to destabilizuje tradycyjne rozumienie autorstwa.
Z tego powodu dyskusja o AI w literaturze nie dotyczy wyłącznie własności tekstu. Coraz częściej dotyczy także własności procesu twórczego. Kto jest autorem idei? Kto jest autorem jej rozwinięcia? I czy w epoce „sztucznej inteligencji” oba te etapy nadal należą wyłącznie do tej samej osoby?
Być może najważniejsze pytanie nie brzmi już: „Czy AI może być współautorem książki?”. Bardziej interesujące wydaje się pytanie, czy autor potrafi rozpoznać moment, w którym przestaje rozwijać własną intuicję, a zaczyna rozwijać warianty zaproponowane przez model językowy.
8. Literatura między przeżyciem a optymalizacją
Historia literatury przez długi czas była związana z doświadczeniem, które nie było podporządkowane efektywności. Autor nie pisał pod algorytm i sprzedaż. Pisał w odpowiedzi na przeżycie. Dzisiaj ten model zaczyna się zmieniać. AI idealnie wpisuje się w logikę szybkości, a także przewidywalności i skalowalności. Jeżeli pisanie staje się dialogiem z systemem, który optymalizuje język, to pojawia się pytanie … Czy literatura pozostaje przestrzenią ekspresji, czy staje się przestrzenią dopasowania?
Literatura historycznie była natomiast przestrzenią nieprzewidywalności. To właśnie pomiędzy tymi dwoma porządkami pojawia się współczesne napięcie. AI potrafi bardzo skutecznie imitować emocje. Nie posiada jednak doświadczenia, z którego te emocje wyrastają. Wcześniejsze analizy relacji między komunikacją a rozumieniem pozwalają lepiej uchwycić, jak zmienia się sposób odbioru znaczeń w środowisku cyfrowym.
To jeden z najbardziej niepokojących punktów całej zmiany, czyli … Czy można zostać poruszonym przez coś, co nie przeżyło niczego? Odbiorca często nie analizuje źródła emocji. Reaguje na strukturę, rytm i skojarzenia. To działa również w przypadku treści generowanych przez AI. W efekcie pojawia się nowa sytuacja kulturowa. Emocjonalna reakcja bez obecności przeżywającego podmiotu.
9. Pętla kulturowa
Najbardziej systemowy problem pojawia się jeszcze gdzie indziej. AI uczy się na literaturze, która została już napisana. Następnie pomaga tworzyć nową literaturę, która trafia jako dane treningowe do kolejnych, nowszych modeli. Tak powstaje zamknięty obieg, w którym literatura kształtuje AI, AI kształtuje literaturę, a nowa literatura ponownie kształtuje AI. W takim układzie kultura zaczyna się samowzmacniać. Zamiast generować radykalne zerwania i rewolucje artystyczne, zaczyna reprodukować istniejące wzorce.
Wydawnictwa i platformy cyfrowe coraz częściej funkcjonują w logice efektywności. Szybkość produkcji, przewidywalność odbioru i skalowalność stają się kluczowymi parametrami. AI idealnie wpisuje się w ten model, ale literatura historycznie nie była narzędziem efektywności. Była często jej przeciwieństwem. Dlatego pojawia się napięcie między tym, co algorytmicznie opłacalne, a tym, co twórczo nieprzewidywalne.
W literaturze przedmiotu zjawisko to bywa określane jako sprzężenie zwrotne danych generatywnych (feedback loop), prowadzące do stopniowej homogenizacji stylów. Zjawisko to jest szeroko opisywane w debacie o tzw. „model collapse” oraz homogenizacji stylu w systemach AI, gdzie dane wytworzone przez modele zaczynają ponownie zasilać kolejne modele, wzmacniając uśrednienie języka i redukując indywidualne różnice stylistyczne.
10. Co dzieje się z człowiekiem, który nie zostaje sam ze swoją myślą?
Być może właśnie dlatego zdanie „Kochana, jak mogłybyśmy to rozwinąć?” jest tak interesujące. Nie dlatego, że dotyczy AI. Dlatego, że odsłania zmianę relacji człowieka do własnego procesu myślenia. Przez wieki autor pozostawał sam ze swoją intuicją, niepewnością i brakiem odpowiedzi. Dzisiaj może natychmiast zwrócić się do systemu, który podpowie kolejne skojarzenia, metafory i interpretacje. To, że Pani Tokarczuk korzysta z AI, nie zmienia jedynie kontekstu jej pracy, ale uruchamia szersze pytanie o to, jak wygląda relacja między intuicją literacką a systemami, które potrafią ją rozwijać w czasie rzeczywistym.
Pytanie nie brzmi więc, czy AI potrafi pisać. Pytanie brzmi, co dzieje się z człowiekiem, który coraz rzadziej pozostaje sam ze swoją myślą.
W obliczu tych zmian, ostatnie pytania, jakie powinniśmy sobie zadać, dotykają samej esencji bycia twórcą. Co dzieje się z literaturą, kiedy myśl zaczyna być rozwijana nie w samotności, ale w dialogu ze statystycznym odbiciem języka? I czy w takim układzie nadal wiemy, gdzie kończy się „ja”?
Nie ma tu jednej odpowiedzi, ale zmienia się sama struktura pytania. Największa zmiana nie dotyczy jakości tekstów, ale sposobu powstawania znaczeń. Literatura zawsze była dialogiem autora z własnym doświadczeniem. Dzisiaj coraz częściej staje się dialogiem autora z modelem językowym. W tym sensie pytanie o AI w literaturze nie dotyczy technologii, ale tego, czy myślenie pozostaje jeszcze procesem autonomicznym.
Wcześniejsze analizy wpływu technologii na język pokazują, że zmiana nie dotyczy wyłącznie narzędzi, ale sposobu produkcji znaczeń.
FAQ
Czy AI zmienia sposób, w jaki myślimy, czy tylko piszemy?
AI nie zmienia wyłącznie sposobu formułowania tekstu, ale przede wszystkim reorganizuje proces myślenia. Wprowadza możliwość natychmiastowego rozwijania intuicji, a to skraca czas potrzebny na jej wewnętrzne opracowanie. W efekcie myślenie przestaje być procesem linearnym i introspekcyjnym, a staje się wielowariantowe i interakcyjne już na poziomie powstawania idei.
Czy AI wpływa na oryginalność twórczą?
Tak. AI wpływa na oryginalność twórczą, ponieważ oryginalność nie dotyczy wyłącznie tematu, ale sposobu jego rozwijania. Programy do generowania treści operuje na uśrednionych reprezentacjach językowych. Sprzyja to generowaniu bezpiecznych i powtarzalnych form. W konsekwencji może dochodzić do stopniowego wygładzania indywidualnego stylu i osłabienia napięć językowych, które wcześniej budowały unikalność wypowiedzi.
Czy korzystanie z AI osłabia zdolność samodzielnego myślenia?
Programy do generowani treści nie osłabiają zdolności samodzielnego myślenia w sensie całkowitej utraty, ale mogą prowadzić do jej reorganizacji. Jeżeli autor regularnie deleguje rozwijanie intuicji na system zewnętrzny, zmniejsza się jego tolerancja na niepewność i frustrację poznawczą. To właśnie te stany, w klasycznym ujęciu, stanowiły warunek pogłębiania myśli.
Czym jest „utrata tarcia poznawczego”?
Utrata tarcia poznawczego to zanik momentu oporu, który pojawia się między pytaniem a odpowiedzią. W tradycyjnym procesie twórczym to „tarcie” wymuszało dojrzewanie myśli. W systemach generujących treści ten etap zostaje skrócony albo pominięty, ponieważ odpowiedź pojawia się natychmiast, często w kilku wariantach jednocześnie.
Czy AI może być współautorem książki albo tekstu literackiego?
To pytanie dotyczy granicy między narzędziem a współtwórcą. W praktyce status AI zależy od tego, czy generuje jedynie stylistyczne rozwinięcia, czy realnie wpływa na strukturę narracji, metaforykę i kierunek myśli autora.
Co oznacza algorytmiczny dryf w procesie twórczym?
Algorytmiczny dryf to stopniowe przesuwanie kierunku myślenia autora pod wpływem podpowiedzi generowanych przez system AI. Nie polega na utracie kontroli, ale na kumulacji mikrodecyzji poznawczych, które zmieniają trajektorię idei.
Czy AI może zastąpić proces kreatywnej niepewności?
AI nie zastępuje procesu kreatywnej niepewności, ale może go osłabić albo skrócić. Kreatywna niepewność była przestrzenią, w której myśl nabierała głębi poprzez brak odpowiedzi. Programy AI tę przestrzeń wypełniają, co zmienia dynamikę procesu twórczego z „czekania na sens” na „wybieranie sensu”.
Jak AI wpływa na proces pisania i rozwijanie myśli?
AI zmienia sposób rozwijania myśli z linearnego i introspekcyjnego na wariantowy i wielokierunkowy. Zamiast jednej linii rozumowania pojawiają się liczne alternatywy, które mogą rozpraszać albo modyfikować pierwotną intuicję autora.
Dlaczego AI tak łatwo przejmuje rozwijanie myśli?
AI łatwo przejmuje rozwijanie myśli, ponieważ odpowiada na naturalną potrzebę redukcji niepewności poznawczej. W momencie, w którym pojawia się luka znaczeniowa, system natychmiast ją wypełnia propozycją sensu, metafory albo rozwinięcia. Mechanizm ten omija fazę zawieszenia, która w procesie twórczym jest kluczowa dla dojrzewania znaczeń.
Czym różni się rozwijanie myśli „w głąb” od rozwijania „na boki”?
Rozwijanie myśli w głąb polega na pogłębianiu jednej intuicji i utrzymaniu napięcia poznawczego. Rozwijanie myśli na boki oznacza generowanie wielu równoległych wariantów znaczeń, metafor i interpretacji, a to jest charakterystyczne dla modeli językowych AI.
Czy AI prowadzi do homogenizacji stylu literackiego?
Istnieje duże ryzyko, że modele AI będą prowadzić do homogenizacji stylu literackiego, ponieważ modele językowe opierają się na statystycznym uśrednianiu danych. W praktyce oznacza to preferowanie form najbardziej „prawdopodobnych” językowo. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do redukcji indywidualnych odchyleń stylistycznych, które wcześniej budowały różnorodność literatury.
Czy autor nadal ma pełną kontrolę nad tekstem tworzonym z AI?
Kontrola nad tworzonym tekstem z AI pozostaje, ale ulega przesunięciu. Autor nadal podejmuje decyzje, jednak coraz częściej dotyczą one wyboru spośród wariantów wygenerowanych przez system, a nie bezpośredniego rozwijania jednej, wewnętrznej linii myślenia. To zmienia charakter sprawczości, choć jej nie znosi.
Czy AI zmienia granicę między inspiracją a współtworzeniem?
Tak. Generatory treści zmieniają granicę między inspiracją a współtworzeniem, ponieważ AI nie tylko inspiruje, ale aktywnie generuje struktury językowe, metafory i kierunki interpretacyjne. W efekcie granica między narzędziem a współtwórcą staje się płynna, szczególnie wtedy, kiedy wkład systemu zaczyna wpływać na ostateczny kształt narracji, a nie tylko na jej wstępne rozwinięcia.
Czy korzystanie z AI zmienia styl i język pisania autora?
Tak. Regularne korzystanie z AI może prowadzić do większej płynności, a także spójności i przewidywalności językowej, jednocześnie redukując indywidualne napięcia stylistyczne i „tarcie” charakterystyczne dla autorskiego rytmu wypowiedzi.
Bibliografia:
Birkerts, S. (2006). The Gutenberg Elegies: The Fate of Reading in an Electronic Age. Faber & Faber. (klasyczna pozycja o tym, jak technologia zmienia nasz sposób myślenia i przetwarzania tekstu).
Carr, N. (2010). The Shallows: What the Internet Is Doing to Our Brains. W. W. Norton & Company. (kluczowa książka o utracie zdolności do głębokiej koncentracji i dojrzewania myśli w ciszy).
Lanier, J. (2010). You Are Not a Gadget: A Manifesto. Alfred A. Knopf. (analiza tego, jak algorytmy i struktury bazodanowe redukują i uśredniają ludzką ekspresję).
Marcus, G., Davis, E. (2019). Rebooting AI: Building Artificial Intelligence We Can Trust. Pantheon Books. (rozdziały dotyczące tego, dlaczego AI jedynie imituje sens i operuje na statystyce, nie posiadając intencji ani przeżycia).
Shumailov, I. i in. (2023). Model Collapse: Generating on Data from AI Makes Models Forget. arXiv preprint arXiv:2305.17493. (słynna praca naukowa, która określa mechanizm „pętli zwrotnej” i degeneracji modeli uczących się na własnych danych).







