Jak hejt wpływa na mój biznes?
Znasz to uczucie, kiedy serce bije szybciej, ponieważ widzisz nowy komentarz, który właśnie pojawił się pod nowym postem? Klikasz … I nagle coś w Tobie pęka, ponieważ to nie jest pytanie, ani feedback. To hejt. Bezwzględny, niesprawiedliwy i bolesny. Witaj w klubie przedsiębiorców, którzy doświadczyli hejtu, zazwyczaj nie tylko jako komentarza w internecie, ale jako realnego zagrożenia dla swojej firmy, reputacji i psychiki.
Piszę ten tekst dla osób, które właśnie zwijają się z bólu psychicznego, ponieważ przeczytali kilka słów, które mogą zniszczyć miesiące, a nawet lata ciężkiej pracy. Wiem, jak to jest. Przeżyłam publiczny lincz, doświadczyłam samotności pośród ludzi, którzy mówili o wspieraniu. I przetrwałam. Nie tylko po to, aby o tym opowiadać, ale po to, aby pomagać zrozumieć, co tak naprawdę oznacza hejt w świecie biznesu i jak go przetrwać.
Jeżeli prowadzisz firmę, jesteś marką osobistą, działasz w sieci, to właśnie ten artykuł jest dla Ciebie. Znajdziesz w nim nie tylko emocje, ale także konkretne mechanizmy psychiczne, praktyki przetrwania i strategie psychoanalityczne. Bo hejt nie jest tylko zwykłą opinią, jest to zjawisko, które może realnie wpływać na decyzje biznesowe, tożsamość i relacje z klientami.
Kiedy hejt przybiera zorganizowaną formę. Prawdziwa historia z biznesu online
Kilka lat temu współpracowałam z właścicielem firmy prowadzącej sprzedaż online. Po pewnym czasie jeden z byłych pracowników, który odszedł z organizacji w napiętej atmosferze, postanowił się zemścić. Zebrał wokół siebie grupę osób z przestrzeni internetowej, tworząc coś, co początkowo miało być dla niego „grupą wsparcia”, a z czasem przekształciło się w zorganizowaną strukturę atakującą firmę na wielu poziomach. Podobno była to tylko zabawa.
W krótkim czasie każda aktywność marki, zarówno na profilach firmowych, jak i prywatnych kontach właścicieli, spotykała się z lawiną hejtu. Członkowie tej grupy korzystali nie tylko ze swoich prawdziwych profili, ale także z kont fejkowych. W efekcie jedna wiadomość, albo post wywoływały reakcje z ok 20 różnych kont. Pojawiały się wulgarne komentarze, podważanie jakości produktów, a także próby przejęcia klientów.
Szczególnie niebezpieczne były ataki, które pojawiały się systematycznie i celowo. Kiedy autentyczna klientka pytała o produkt, natychmiast pojawiało się kilkanaście odpowiedzi zniechęcających do zakupu. W konsekwencji sprzedaż spadła o ponad 30%. Ten zmasowany hejt trwał nieprzerwanie przez ponad pół roku.
Obroniliśmy się tylko dzięki podwyższaniu jakości produktów i wysokiej obsłudze klienta. Mimo ogromnej presji, firma przetrwała i nadal działa. Ten przykład pokazuje, że zorganizowany hejt może realnie zagrozić każdemu biznesowi, nawet temu, który jest prawidłowo prowadzony.
Jednak skutki tej sytuacji nie zniknęły wraz z końcem hejtu. Właściciel firmy do dziś boryka się z traumą, której doświadczył w tamtym okresie. Przez cztery lata korzystał z psychoanalizy biznesu oraz terapii psychologicznej i pomimo tego, wspomnienia z tego czasu głęboko wryły się w jego psychikę. Każdy nowy ruch, czy to post w mediach społecznościowych, czy decyzje strategiczne, musi być za każdym razem starannie zaplanowany i kontrolowany tak, aby zachować wewnętrzny spokój. W tym przypadku hejt, stał się bolesną lekcją, ale i impulsem do stworzenia programu ChOP oraz cyklu SuperBizWizje, czyli inicjatyw wspierających właścicieli firm w radzeniu sobie z presją i emocjonalnymi skutkami hejtu oraz ryzykownych sytuacji w biznesie online.
Polecam także zapoznać się z artykułem – The Economic Impact of Online Hate on Businesses – w którym autor analizuje, jak toksyczne treści i cyberprzemoc wpływają na wyniki finansowe firm. Zwraca uwagę na to, że online hate nie tylko szkodzi reputacji, ale także prowadzi do realnych strat ekonomicznych. Autor podkreśla, że wiele przedsiębiorstw nie zdaje sobie sprawy z kosztów związanych z toksycznością w sieci. Artykuł zawiera konkretne przykłady i dane.
Hejt nie jest krytyką
Zrozumienie czym jest hejt jest kluczowe dla każdego z nas. W przeciwieństwie do konstruktywnej krytyki, hejt to wyraz agresji, niechęci, zazdrości, albo potrzeby dominacji. Jest uderzeniem w samo sedno naszej tożsamości, często bez żadnego konkretnego powodu. W biznesie online łatwo o nieporozumienie, ponieważ często złośliwy komentarz bywa mylony z feedbackiem. Ale jest różnica. Krytyka wskazuje na błąd i daje możliwość poprawy, a hejt ma na celu zniszczenie, obrażenie, poniżenie.
W świecie online granice między konstruktywnym komentarzem, a zwykłą promocją konkurencyjnej firmy i hejtem potrafią się zacierać. Niestety, często nieświadomie reagujemy impulsywnie, nie odróżniając jednego od drugiego. Pojawiają się tzw. zniekształcenia cyfrowe, czyli zjawisko, w którym nasz umysł interpretuje treści inaczej, niż zostały napisane. W efekcie widzimy w komentarzach coś, czego w rzeczywistości tam nie ma. To wpływa na nasze decyzje, działania i poczucie bezpieczeństwa w prowadzeniu biznesu.
Hejt jest przemocą symboliczną, która działa jak wirus, wnika w naszą psychikę, niszczy zaufanie do własnych decyzji i może wywołać paraliż w działaniu. Przedsiębiorcy często reagują wycofaniem się z mediów społecznościowych, porzuceniem kampanii, a nawet zamknięciem działalności.
Z psychoanalitycznego punktu widzenia, hejt aktywuje nasze najgłębsze lęki, takie jak odrzucenie, wykluczenie, kompromitacja. Mechanizmy obronne, takie jak racjonalizacja, czy projekcja, mogą nie wystarczyć. Czasem potrzebna jest głębsza refleksja nad tym skąd ta reakcja? Co mnie tak boli? I czy na pewno zagraża to mojej firmie?
Jeżeli chcemy świadomie reagować na hejt, to warto zatrzymać spiralną destrukcję i odzyskać podmiotowość. Odczytanie intencji, oddzielenie faktu od interpretacji to konkretne działanie, które pomaga przedsiębiorcom przestać traktować każdą krytykę jak osobistą porażkę.
Jak hejt wpływa na decyzje biznesowe?
Hejt jest bodźcem, który zmienia nasze decyzje, często na poziomie nieświadomym. Z lęku przed kolejną falą krytyki właściciele firm zaczynają modyfikować swoje działania, zmieniają komunikaty, rezygnują z odważnych kampanii, unikają tematów kontrowersyjnych. Paradoksalnie przez hejt stają się mniej autentyczni.
Paradoks polega na tym, że hejt, często uderza właśnie w autentyczność i sposób komunikacji przedsiębiorców, a to sprawia, że zaczynają się nadmiernie kontrolować, filtrować emocje, unikać tematów ryzykownych i w efekcie tracą to, co przyciągało ludzi – naturalność.
Zamiast mówić „po swojemu”, zaczynają mówić „bezpiecznie”. Zamiast odpowiadać szczerze, szukają asekuracyjnych reakcji. Chcą uniknąć kolejnego ataku, więc wybierają strategię dystansu, co niestety może z czasem spowodować spadek zaangażowania odbiorców i poczucie wewnętrznego wypalenia.
W moim przypadku, jeden publiczny lincz doprowadził do radykalnej zmiany strategii, więc przestałam chodzić na szkolenia branżowe, zrezygnowałam z wydarzeń offline i zaczęłam budować kontakt z klientami tylko za pomocą świata online. I choć ta zmiana przyniosła mi siłę, to nie była wyborem, była obroną.
Z punktu widzenia psychoanalizy biznesu, hejt może uruchomić mechanizm zamrożenia. Wewnętrzne „dziecko” przedsiębiorcy chowa się, a ono jest odpowiedzialne za marzenia, ekspresję, ryzyko. Zostaje tylko dorosły, który zarządza ryzykiem, zamykając się w bezpiecznych schematach. Problem w tym, że bez autentyczności nie ma już tej iskry, która przyciąga klientów.
Wartością pracy z lękiem przed hejtem jest odzyskanie wolności twórczej. To konkretne działanie, które w podstawach ma przyjrzenie się swoim schematom decyzyjnym i pozwala odzyskać kontrolę nad marką i kierunkiem rozwoju. Bo to nie hejt ma decydować, dokąd idziemy.
Hejt jako narzędzie kontroli i władzy w branży
Nie mówimy o tym wystarczająco często, że hejt bywa narzędziem systemowym. W branżach nasyconych konkurencją hejt to niestety dla wielu strategia. Publiczne lincze, celowe podważanie wiarygodności, rozsiewanie plotek, wszystko tylko po to, aby przejąć klientów, podciąć skrzydła, zastraszyć.
W moim przypadku dotarcie do klientów przez nieoczywiste kanały, wywołało reakcję obronną u tych, którzy przez lata budowali inne ścieżki. I to właśnie Ci „eksperci”, którzy jeszcze niedawno twierdzili, że online się nie da budować biznesu, teraz stali się „liderami” digitalu. Hejt miał mnie zatrzymać, ale nie zatrzymał.
Z psychoanalitycznego punktu widzenia, hejt w grupie zawodowej pełni funkcję kozła ofiarnego. Kiedy ktoś łamie zasady, burzy schematy, budzi lęk. A lęk przemienia się w agresję, która daje iluzję kontroli. Prześladowanie innego to dla wielu sposób na zachowanie status quo.
Zrozumienie tej dynamiki jest wartością strategiczną, ponieważ daje dystans i siłę po to, aby nie dać się wciągnąć w grę. Konkretnym działaniem jest nazwanie tego, co się dzieje oraz świadome odejście od fałszywych zależności. Władza nie opiera się na zastraszaniu, ale na autentyczności i relacjach.
Klienci jako tarcza. Czyli jak odbudować swoją wartość po hejcie?
Kiedy świat offline mnie zawiódł, online okazał się moim azylem. Z klientkami, których nigdy nie widziałam, stworzyłam relacje oparte na zaufaniu, intymności i autentyczności. To klienci, a nie konferencje, nie eksperci, uratowali mój biznes. Hejt wypalił znajomości zawodowe, ale zbudował fundament na którym stoi mój brand.
Z perspektywy psychoanalizy, relacja klient–marka może być przestrzenią korektywnego doświadczenia. Kiedy inni ranią, klient może leczyć. Słowa uznania, zwykła wiadomość, gest wdzięczności, to wszystko ma wpływ terapeutyczny i nie jest to tylko metafora.
Przypadek jednej z moich klientki, z którą pracowałam przez kilka lat. Tworzyła swój biznes online w bardzo trudnych warunkach, ponieważ była otoczona przez bliskich, którzy nie tylko nie wspierali jej działań, ale wręcz regularnie podcinali skrzydła. Słowa w stylu „weź się do normalnej pracy”, czy „przecież nic nie robisz” powracały jak mantra. To nie byli przypadkowi komentatorzy z internetu, to byli członkowie jej najbliższej rodziny, mąż i rodzice. Życie pod jednym dachem z osobami, które umniejszają i blokują, odbierało jej nie tylko poczucie wartości, ale też przestrzeń do działania.
W tej sytuacji to właśnie relacja z klientkami stała się dla niej formą codziennej terapii. Wsparcie, które otrzymywała, ich słowa uznania, lojalność, zachwyt nad produktami, pozwalały jej utrzymać się na powierzchni. To one przypominały jej o sile, którą nosi w sobie, nawet wtedy, kiedy bliscy tego nie widzieli. Mimo, że firma działa w cieniu domowego chaosu, wciąż istnieje i rozwija się dzięki autentycznym relacjom z klientkami.
Odbudowanie wartości po hejcie (czy w ogóle w sytuacji stałego podważania własnych działań) to konkretna, czuła praca. Liczy się wsłuchanie w głos tych, którzy chcą nas słuchać. Budowanie mikrospołeczności, otwieranie się na kontakt z ludźmi, którzy widzą wartość w tym, co robimy, to jest realne źródło siły. I to właśnie relacje, nie liczby, są fundamentem, który pozwala przetrwać. Dzięki tym czynnikom, wraca wiara we własny głos, w sens tego, co robimy.
Samotność w biznesie jako ukryty efekt hejtu
Najgorsze w hejcie nie jest to, że ktoś nas wyzywa. Najgorsze jest to, że kiedy to się dzieje, większość osób milczy i właśnie wtedy pojawia się samotność. Paraliżująca, niezrozumiała, niewyobrażalna. Podczas mojego linczu na szkoleniu, najbardziej bolało to, że nikt nie stanął w mojej obronie. Nikt nie powiedział … „Zostawcie ją”. Ta samotność wśród ludzi, którzy mówią o wspieraniu, była ogromnym doświadczeniem.
Powstała utrata zaufania do środowiska, do ludzi, do więzi. Hejt niszczy nie tylko reputację, ale i nasze poczucie wspólnoty. Wartością rozpoznania samotności jest możliwość jej uzdrowienia, poprzez pracę indywidualną, czy grupową, mentoring, terapię. Konkretnym działaniem jest wyjście z roli ofiary i stworzenie własnej przestrzeni wsparcia. Nie wszyscy będą przeciwko nam, musimy tylko znaleźć swoich ludzi.
Hejt nie musi kończyć naszego biznesu, warto, żeby był momentem przełomu. Zwłaszcza wtedy, kiedy spojrzymy na niego nie tylko jako na problem, ale jako na sygnał do zmiany.
Chcesz więcej? Napisz do mnie. Razem zbudujemy odporność, której nie da się złamać jednym komentarzem.
Jeżeli chcesz przeczytać więcej na temat hejtu, uważam, że warto zapoznać się z artykułem – Jak skutecznie radzić sobie z hejtem
Q&A – Pytania, których nikt nie zadaje, a każdy powinien:
Czy hejt może działać jak nieświadomy mechanizm branżowej selekcji?
Tak. Hejt może działać jako nieświadomy mechanizm branżowej selekcji. Wiele środowisk nieświadomie „eliminuje” osoby, które wychodzą poza schemat. Hejt pełni wtedy funkcję obrony grupowej tożsamości.
Dlaczego hejt boli bardziej od zwykłej krytyki?
Hejt boli bardziej od zwykłej krytyki, ponieważ atakuje nie nasze działania, ale naszą osobowość i wartości. Jest egzystencjalnym zagrożeniem dla osoby utożsamiającej się z marką.
Jak odróżnić konstruktywną krytykę od hejtu w praktyce?
Jeżeli chcemy odróżnić konstruktywną krytykę od hejtu, warto sprawdzić intencję i formę osoby, która hejt zostawia. Krytyka pokazuje błąd i daje szansę poprawy, hejt rani i niszczy bez celu. Hejt nie prowadzi do zmiany, tylko do rezygnacji, załamania.
Czy istnieje metoda terapeutyczna, która pomaga przetrwać hejt?
Tak. Psychoanaliza relacyjna i praca z traumą relacyjną, są skuteczne w odbudowie tożsamości i siły po doświadczeniu hejtu. Jednak najważniejsze w momencie hejtu, jest znalezienie wsparcia i zrozumienia. To kryzys, którym warto się zaopiekować od razu.
Czy warto publicznie odpowiadać na hejt jako marka?
Nie zawsze warto odpowiadać publicznie na hejt. Nie każda odpowiedź jest potrzebna, ale często publiczna postawa pokazuje siłę, transparentność i granice. To element budowania wizerunku, dlatego każdy ruch należy dobrze i spokojnie przemyśleć po to, aby nie eskalować problemu.







